To miała być kolejna zwykła relacja. W Kleszczewie Kotwica Kórnik podejmowała UKS SMS II Łódź. Niestety zamiast skupić się na boiskowych wydarzeniach opiszemy to co wydarzyło się przed tym meczem i przywołamy sytuacje z wcześniejszych spotkań.

Zarząd klubu Kotwica Kórnik pokazał po raz kolejny jak obojętna jest im kobieca drużyna. Obie ekipy, pełen skład sędziowski, opieka medyczna oraz obserwator z ramienia PZPN pojawili się w Kleszczewie i zastali zamknięte boisko kompletnie nieprzygotowane do meczu, nie mogły skorzystać również z szatni, ponieważ budynek również był zamknięty. Dopiero kwadrans przed meczem pojawiły się osoby zajmujące się obiektem otworzyły szatnie i na szybko były malowane linie. Sytuacja z nieprzygotowaną murawą miała miejsce również przed spotkaniem z Pragą Warszawa. Wtedy to włodarze kórnickiego klubu przekazali gospodarzom obiektu informacje, że mecz zaczyna się o 16, a faktyczną godziną rozpoczęcia była 15. Sam kierownik drużyny malował linie, żeby mecz rozpoczął się punktualnie. Dzisiejsza sytuacja i takie traktowanie kobiecego zespołu Kotwicy to już trzeci incydent w tym sezonie. Wszystko zaczęło się od wynajęcia boiska w Zaniemyślu bez szatni… Dzisiaj już kwestie organizacyjne zostały położone na całego!

Awans Kotwicy na szczebel centralny widocznie był komuś w zarządzie nie na rękę. Faktem jest, że stadion w Kórniku przechodzi remont. Zarząd kórnickiego klubu potrafił w przypadku męskiej drużyny załatwić rozgrywanie wszystkich spotkań na jesień na wyjeździe, a dziewczyny zostały zwyczajnie zlekceważone. Zamiast cieszyć się ze sporego sukcesu i pomóc dziewczynom realizować pasję kobiecy zespół został pozostawiony bez wsparcia. Nie wydaje się, żeby męska drużyna w przeciągu kilku najbliższych lat zawitała na szczebel centralny na razie bliżej jej do spadku. Tutaj po raz pierwszy użyjemy sloganu z akcji, którą zapoczątkowała jedna z zawodniczek Kotwicy, że TRZEBA MIEĆ JAJA również do sensownego prowadzenia klubu bez podziału na lepszych i gorszych.

Zawodniczki zniesmaczone dzisiejszą sytuacją nie miały ochoty w ogóle wyjść na boisko, ale ostatecznie pojawiły się na nim. Po pierwszym gwizdku w ramach protestu przez pierwszą minutę stały w bezruchu na środku boiska. Zawodniczki z Łodzi wykazały sporą dozę zrozumienia dla tej sytuacji. Warto dodać, że druga drużyna Kotwicy nie wybrała się w ogóle do Konina na starcie z Górniczą, ponieważ było tylko osiem zawodniczek możliwych do gry.

Na sam koniec wrócimy już do meczowych wydarzeń. SMS wygrał spotkanie z Kotwicą 3:0. Do przerwy łodzianki prowadziły tylko 1:0 po bramce Julii Mordel w ósmej minucie. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Kotwicy, zabrakło tylko odrobiny szczęścia, żeby umieścić piłkę w siatce. Po przerwie przyjezdne dorzuciły jeszcze dwa trafienia. Obie bramki padły z rzutów karnych.

Kotwica w następnej kolejce wybiera się do Gdańska, gdzie zmierzy się ze Sztormem, który też jeszcze nie zdobył punktów w tym sezonie.*

*O ile w obecnej sytuacji zawodniczki zdecydują się jechać, nie mając żadnego wsparcia w osobach zarządzających klubem.

04.11.2018, I liga grupa północna
Kotwica Kórnik – UKS SMS II Łódź 0:3 (0:1)
bramki: Julia Mordel 8’, 55’ (karny), Anna Bergier 90’ (karny)

Sędzia: Paulina Nikodem, asystentki: Kinga Kwitowska, Magdalena Witkowska
Widzów: około 30

Skład Kotwica: Agata Magoń – Aleksandra Chojnacka, Martna Boguszyńska (C), Małgorzata Ładniak, Maja Pustkowiak, Katarzyna Paluch, Aleksandra Tyl, Paula Fronczak, Katarzyna Górska, Ewa Telążka, Klaudia Jaskuła
Rezerwowe: Martyna Pustkowiak, Justyna Dziabaszewska
Trener: Piotr Siudziński

Skład SMS II: Kinga Ptaszek – Katarzyna Kałużna, Julia Kobylińska (C), Angelika Kołodziejek (60′ Anna Bergier), Paulina Oleksiak (70′ Marianna Borkowska), Maria Gródka, Wiktoria Lewandowska, Anita Marczak, Julia Mordel (80′ Natalia Zaniewska), Alicja Sokołowska, Zofia Giętkowska
Trener: Marzena Salamon

Foto z meczu:

Autor foto: Irek Pindral