Materiały otrzymaliśmy w wyniku nawiązanej współpracy z francuskim portalem L’Équipière.  

Wywiad z Pauliną Dudek, zawodniczką PSG.

Zacznijmy od twojego wyjazdu z Polski. Jakie główne różnice i podobieństwa zastałaś, gdy wylądowałaś w PSG ? 

Podobieństw szczerze mówiąc nie było zbyt wiele bo dla mnie wszystko to, co było w Paryżu było nowe. Zaczynając na poziomie piłkarskim i kończąc na organizacji ogólnej klubu, marketing i wszystko co się dzieje poza boiskiem. To były dwa różne światy. Pierwszy raz jak przyjechałam, wszystko było lepsze i bardziej profesjonalne. Zderzenie z rzeczywistością tego, jak to wygląda na wysokim poziomie. 

Porównując do tego, jak wtedy było w Polsce, czy sądzisz, że nadal tak jest jak było ? Czy się coś zmieniło ?

Myślę, że się to w Polsce porusza do przodu. Nie wiem, czy są to duże kroki ale na pewno pojedyncze transfery takie jak mój – albo wcześniej Ewy Pajor czy Kasi Kiedrzynek – wysyłają sygnały młodszym piłkarkom i powodują, że piłka w Polsce robi postępy. 

Mówiąc o transferach, zastanawialiśmy się jak wspominasz moment przyjazdu do Paryża i klubu PSG. 

Zmieniłam kraj, więc na pewno wiązało się to z okresem aklimatyzacji, po którym wreszcie mogłam poczuć się jak w domu. To nie była łatwa sprawa bo miałam świadomość tego, że musiałam nadgonić dziewczyny pod względem fizycznym i piłkarskim. Wiadomo, że takie rzeczy nie zawsze trwają krótko, wręcz przeciwnie. Myślę, że w klubie mieli do mnie cierpliwość i widzieli, że ten potencjał gdzieś we mnie jest. Ja też z kolei zdołałam jakoś te moje walory pokazać. 

No i wygląda na to, że dobrze Ci poszło bo coraz dłużej i częściej grasz. Spodziewałaś się tego, że tak szybko ci zaufają ?

Takie rzeczy ciężko przewidzieć. Miałam taką nadzieję bo wszystko w tym kierunku  robiłam, wiedziałam że muszę ciężko pracować. To wszystko, co mogłam zrobić i cieszę się, że ta praca owocuje, są tego efekty i że udało mi się to zaufanie od trenerów otrzymać. Widzą, że ciężko pracuje i zasługuję na coraz więcej minut. Dobrze na boisku wyglądam i na mnie stawiają. Bardzo się z tego cieszę. 

©Ines Roy-Lewanowicz, L’Équipière

Grasz u boku Irene Paredes. Czy przebywanie z nią jakoś ci pomogło ? 

W momencie, w którym przyjechałam do Paryża, na środku obronnym grała właśnie Irene z Eriką – dwie bardzo doświadczone piłkarki, które mają za sobą wielkie turnieje. To był dla mnie przywilej, żeby z nimi grać. Początkowo stałam z boku na treningach i nie miałam tych minut, obserwowałam z boku, ale była to okazja, żeby przełożyć to na swoją grę. Jeśli chodzi o osobowość, Irene jest sympatyczną dziewczyną, zawsze skora żeby jakoś pomóc, podpowiedzieć i wiem, że mogę do niej z każdą sprawą pójść. Dobrze się dogadujemy na boisku, dobrze wyglądamy i statystyki na naszą działają. Obrona fajnie funkcjonowała jeśli chodzi o ostatni sezon. 

Skoro mowa o ostatnim sezonie. Widać właśnie, że PSG coraz bardziej się zbliża do pobicia OL ale nadal Wam to nie wychodzi. Jak to wytłumaczyć ? 

Faktycznie co roku jesteśmy blisko tego. Pamiętam pierwszy mecz ubiegłego sezonu, który z nimi grałyśmy – to był superpuchar Francji. Uważam, że wtedy byłyśmy nawet zdecydowanie lepszą drużyną. Tylko zabrakło nam tego dodatkowego kroku, kropki nad i. Do wygranej wystarczyłaby tylko jedna bramka a przegrałyśmy w karnych. Wiadomo, że to jest loteria. Ciężko zganiać na brak szczęścia, ale musimy być jeszcze bardziej konkretne w tym co robimy w sytuacjach podbramkowych. Wiadomo, że w trakcie meczu może pojawić się tylko jedna lub dwie więc trzeba tę sytuację wykorzystać żeby udowodnić, że stać nas na to zwycięstwo. 

Myślisz, że gdyby nie COVID-19 zdołały byście wygrać puchar Francji ? 

W trakcie sezonu było trochę ciężko bo popełniłyśmy parę błędów i wiedziałyśmy, że może nas to oddalić od zwycięstwa. Ale prawda jest taka, że karty jeszcze były otwarte więc gdybyśmy wygrały wszystkie mecze i przede wszystkim mecz z Lyonem, tę sytuację dałoby się odwrócić. Drużyna czuła się na siłach i wierzę, że gdyby przyszło nam grać z Lyonem to ta kropka nad i zostałaby postawiona. Dla tego jest trochę niedosyt, natomiast uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny i jeszcze ten czas na zwycięstwo przyjdzie żeby udowodnić to na czym nam najbardziej zależy. 

To sprawdzi się w następnych sezonach. W których będziesz uczestniczyć, skoro właśnie przedłużyłaś kontrakt z PSG. Jakie są twoje ambicje na następne sezony ? 

Skoro już mówiłyśmy o Olympique Lyon, to zdecydowanie zawsze z tyłu głowy będą te mecze z nimi, które wiążą się z dodatkowymi emocjami. Wiadomo, że to odwieczna rywalizacja między nami. No i zdecydowanie zdobycie pucharu Francji i Ligi Mistrzyń. Bez względu na to, czy PSG się będzie borykał z jakimiś problemami czy nie, to jest klub który zawsze będzie sięgał najwyższych celów. Musi pokazywać swoją siłę. Więc ja też tak do tego podchodzę – jaki mecz by to nie był, bez względu na to kto jest naszym przeciwnikiem, każdy mecz musimy wygrać. 

W następnym sezonie nie będzie też z wami Kasi Kiedrzynek, która odchodzi do Niemiec. Rozumiesz jej decyzje, żeby opuścić drużynę ?

Trudno mi się wypowiadać jeśli chodzi o Kasię. Natomiast szanuję jej decyzje i wierzę w to, że każdy podejmuje takie decyzje, które pomogą mu się dalej rozwijać. Jeżeli Kasia podjęła taką decyzję to mam nadzieję, że będzie jej się dobrze powodzić i to będzie dobry wybór z jej strony.

©Julia Kubuszewska Polska Piłka Kobiet

Czy obecność Kasi, rodaczki, przez te parę lat we Francji był dla Ciebie pomocny ?

Zdecydowanie ! W momencie, w którym przyjechałam do Paryża Kasia zawsze gdzieś tam była z boku, zawsze umiała jakimś dobrym słowem wesprzeć. Wiadomo, że początki były trudne, ale jej obecność na pewno miała duży wkład przy mojej aklimatyzacji jeśli chodzi o Francję i klub. Trochę na pewno będzie brakowało tego polskiego języka, a na dodatek ona zawsze była bardzo pozytywną osobą, która lubiła żartować i stwarzać dobrą atmosferę w szatni. Będzie jej brakować ale wierzę w to, że kontaktu pomimo jej wyjazdu nam nie zabraknie. 

Wracając do tematu zawieszenia meczów przez koronawirusa zastanawialiśmy się jak udaje Ci się, jako zawodowa piłkarka, zostać w formie przez tyle miesięcy.

Wróciłam do Polski 22-ego marca, więc spędziłam ten czas w domu. Od samego początku miałyśmy rozpiskę od trenera od przygotowania motorycznego PSG, więc cały czas byłam w treningu. Przez dwa pierwsze tygodnie byłam na kwarantannie więc było ciężko, treningi odbywały się na terenie mojego domu więc wiadomo, że to nie była wielka powierzchnia i było to trochę utrudnione. Ale po dwóch tygodniach mogłam już wyjść pobiegać do lasu i wysiłek był większy. Brakuje trochę piłki ii treningu z większą grupą zawodniczek. To jest to, do czego jestem stworzona i mi brakuje tego kontaktu z piłką. Ale wierzę, że już wkrótce będziemy się mogli spotkać całą drużyną i razem potrenować.

Macie już informacje o powrocie na treningi ?

Nie jest to jeszcze dokładnie uwzględnione ale jest wielkie prawdopodobieństwo, że koniec czerwca będzie się wiązał z powrotem do treningów. 

Pomówmy teraz o piłce nożnej w Polsce. Zostało ostatnio ogłoszone, że wróci męska Ekstraklasa i to na dodatek z kibicami. A z kolei Ekstraliga została zawieszona. Masz coś do powiedzenia na ten temat ?

Powiem tylko, że jako kobiety często nam się zdarza walczyć o równouprawnienie i o to, żebyśmy były traktowane na równo. To jest taka sama sytuacja jak w innych krajach. Nie dziwi mnie to, ale jest mi przykro, że nasza Ekstraliga nie dokończyła tych rozgrywek.

Przed wyjazdem do Francji grałaś w Medyku Konin. One są teraz na drugim miejscu. Nie kibicujesz im bardziej niż innym drużynom? 

Na pewno mam mnóstwo wspaniałych wspomnień bo moje profesjonalne doświadczenie z piłką zaczęła się właśnie w Medyku. To klub, któremu dużo zawdzięczam więc na pewno gdzieś z tyłu głowy i serduchu jestem bardziej po stronie Konina. 

©Julia Kubuszewska Polska Piłka Kobiet

Mówiłaś, że w Polsce piłka kobiet posuwa się do przodu. Jak spoglądasz na ten rozwój ?

Pamiętam czasy, kiedy mecze nie były transmitowane, kiedy ośrodki nie były wyposażone w siłownię czy miejsca do regeneracji. Teraz mamy wszystko, czego potrzebujemy i nie ma na co narzekać. Transmisje meczów reprezentacji w TV i inne działania, które spowodowały, że piłka jest bardziej rozpoznawalna w Polsce.

Jak Polacy spoglądają na dziewczyny lub kobiety, które grają w piłkę ? 

Teraz myślę, że jest już dużo łatwiej. Na pewno się to jeszcze czasem zdarza ale zazwyczaj jak mężczyźni widzą kobietę na boisku to ich to już tak bardzo nie dziwi. To też pewnie wynika z tego, że mecze i większe imprezy takie jak mistrzostwa świata są transmitowane. Ludzie się przyzwyczajają do tego, że to już nie jest wyłącznie męski sport. To, że jest coraz większa liczba osób, które na równo traktują kobiety i mężczyzn jest naprawdę super.

Czyli na przyszłość może być tylko lepiej ?

Tak, zdecydowanie. Z roku na rok ten temat piłki nożnej będzie szedł tyko i wyłącznie w dobrą stronę.

Autor wywiadu: Ines Roy-Lewanowicz, L’Équipière

Foto:
©Julia Kubuszewska Polska Piłka Kobiet i
©Ines Roy-Lewanowicz, L’Équipière

Wywiad w języku francuskim znajduje się na stronie https://www.lequipiere.com/interview-paulina-dudek-psg/ 

Zachęcamy do odwiedzenia strony : https://www.lequipiere.com/ i polubienia facebooka : https://www.facebook.com/lequipiere/